BLOG PRZENIESIONY NA NOWY ADRES:
http://robert.skarzycki.pl/blog/naszynach/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa Wileńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa Wileńska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Skasować Dworzec Wileński!

Wiem, tytuł tego posta brzmi kontrowersyjnie. Bardzo kontrowersyjnie. Postulat jest jednak prosty: zlikwidować dworzec Wileński, który jest, z punktu widzenia komunikacyjnego, trochę bezsensowny - jest tylko dworcem podmiejskim i obsługuje tylko jeden kierunek; poza tym jest położony niedaleko Dworca Wschodniego i żyje w jego cieniu. W całej kolei obwodowej wokół Warszawy tylko Dworzec Wileński jest ślepą "sztycą", wbijającą się w organizm miasta. Co więcej, jak niedawno spostrzegłem, taki postulat był podnoszony jeszcze przed II wojną światową (np. w gazetach warszawskich w 1939 r.) - zatem koncepcja tego rodzaju ma dłuższą proweniencję.
Dlatego postuluję, aby "Wielniaka" zlikwidować. Słyszę już głosy sprzeciwu: pasażerowie linii ząbkowsko-wileńsko-tłuszczańsko-małkińskiej zapytają, jak mają dojeżdżać do Warszawy, inii ironicznie spytają, po co było z wielką pompą budować centrum handlowe "Wileńska" i sąsiadujący z nim dworzec etc. etc. Ja proponuję jednak, aby tę linię kolejową nr 6 na obszarze Targówka Fabrycznego (powiedzmy w miejscu przecięcia jej z ulicą Kraśnicką) odciąć od dotychczasowego jej biegu i przeprowadzić łącznik do Dworca Wschodniego. Idące dalej tory wzdłuż al. Solidarności - rozebrać. W ten sposób cały ruch z tej linii zostanie skierowany na linię średnicową i może być włączony w cały "krwiobieg" kolejowy Warszawy. Odpadnie także problem "postojowni" pociągów przy Radzymińskiej, nieopodal Dworca Wileńskiego - obecnie jest to niepraktyczne (zajmuje dużo powierzchni, ogrodzenie się przewraca, każdy może wejść i robić z taborem, co zechce. A tak wszystkie składy byłyby obsługiwane w całym zespole kolejowym rejonu Olszynki Grochowskiej. Co więcej, takie połączenie spowodowałoby, że pociągi dalekobieżne do Białegostoku, Suwałk i na Litwę nie musiałyby jeździć via Zielonka Bankowa, ale także korzystałyby z tego łącznika.
Ktoś może spytać, co zrobić wtedy z wolną powierzchnią po Dworcu Wileńskim. Odpowiedź jest prosta wyrównać wszystko na poziom peronów i zrobić... supermarket albo wykorzystać w dowolny inny handlowy sposób. Co więcej, uzyskany teren po rozebranych torach wzdłuż al. Solidarności (to niemały odcinek aż 1,5-kilometrowy) można wykorzystać jako: (a) powierzchnia pod wynajem/sprzedaż, (b) można tamtędy pociągnąć tramwaj na Targówek i Zacisze. Słowem: same plusy.
Aby unaocznić koncepcję i zaprezentować, że nawet z formalnego punktu widzenia jest ona realna do przeprowadzenia (właścicielem większości potrzebnych dla łącznika gruntów jest Skarb Państwa), zamieszczam poniższe mapki. Szkic trasy jest oczywiście poglądowy, nie uwzględnia technicznych uwarunkowań (wymagane łuki, konieczne wiadukty), ale wydaje mi się, że skoro taką trasę udało mi się wrysować, to znaczy, że "korytarz" na tego typu połączenie - jest.


Legenda do mapki nr 2 - różowe i żółte kolory oznaczają działki, których własnością jest Skarb Państwa bądź m. st. Warszawa.
Powyższe mapki pochodzą z internetowego serwisu mapowego m. st. Warszawy - wykorzystane są tu na zasadzie cytatu, z podaniem źródła.

czwartek, 18 lutego 2010

Linia wołomińska

Przeczytane parę dni temu na Onecie:
21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami zaatakowali mieszkańca Ząbek w pociągu relacji Tłuszcz - Warszawa Wileńska. Gdy pociąg hamował przed następną stacją, młodzi mężczyźni wypchnęli ofiarę przestępstwa z pociągu.
(http://wiadomosci.onet.pl/2682,2128195,wydarzenie_lokalne.html)

Na szczęście poszkodowanemu udało się dotrzeć do komisariatu policji i zgłosić to zdarzenie. Tragedia ludzka pozostaje tragedią, ale nie sposób przy takiej informacji nie mieć skojarzeń nt. linii wołomińskiej. O mafii z Wołomina może jest dużo ciszej niż kilka(naście) lat temu, ale widać, że lokalni przestępcy podtrzymują wieloletnią "tradycję" rozbojów w pociągach kursujących do i z Dworca Wileńskiego. A "tradycja" to prawdziwe długie trwanie - już Tyrmand w "Złym" (lata 50. XX wieku) opisywał, że jeździć pociągami na tej trasie jest niebezpiecznie, bo właśnie zdarzają się wypadki napadów, kończące się często wypchnięciem ofiary z pociągu. Zresztą, nawet wcześniej, to między innymi na tej linii w czasie II wojny światowej działy się rzeczy opisywane w piosence:
Na dworze jest mrok,
W pociągu jest tłok,
Zaczyna się więc sielanka.
[...]
Teraz jest wojna!

Niezaprzeczalnym faktem jest, że linia do Wołomina i Tłuszcza - historycznie rzecz ujmując druga linia kolejowa w Warszawie (w sensie - kolej petersburska) - jest obecnie jedną z najbardziej zaniedbanych tras. (Nie śmiem porównywać jej do wyremontowanej jakiś czas temu linii do Siedlec; ale chyba nawet perony w Ursusie czy Włochach lepiej wyglądają niż krzywe i porośnięte trawą płyty chodnikowe w Kobyłce czy Wołominie-Słonecznej.) Jednak moje osobiste wspomnienia są bardziej sentymentalne. O ile się nie mylę, to właśnie tam, będąc małym brzdącem zetknąłem się z warszawsko-mazowieckimi pociągami podmiejskimi (wtedy jeszcze nie było spółki Koleje Mazowieckie). Z tamtych podróży został mi w pamięci obraz-zdjęcie ławek w pociągu wykonanych z czerwonego plastiku. Dziś jeszcze chyba większość taboru ma cały czas te same ławki, ale za parędziesiąt lat - kto wie, może będę mógł opowiadać wnukom o nich z łezką w oku (jak dziś nasi dziadkowie mogą opowiadać o parowozach)...