PKP Intercity podaje na swojej stronie listę pociągów TLK, które są obsługiwane nowoczesnymi składami ED-74. Niestety, w spisie nie dołączono godzin odjazdów i trzeba ręcznie wyszukiwać pociąg według jego numeru/nazwy. Dla wszystkich miłośników kolei, a także tych podróżnych, którzy chcieliby wybrać się pociągiem właśnie tego typu, załączam poniższą listę:
TLK "Goplana"
Warszawa Wschodnia - Poznań Gł. 18:43-21:49
Poznań Gł. - Warszawa Wschodnia 07:20-10:37
TLK "Podlasie"
Terespol - Warszawa Zachodnia 10:47-13:49
Warszawa Zachodnia - Terespol 07:15-10:07
TLK "Smok Wawelski"
Warszawa Wschodnia - Kraków Gł. 20:23-23:26
Kraków Gł. - Warszawa Wschodnia 06:18-09:22
TLK "Kraszewski"
Warszawa Zachodnia - Biała Podlaska 17:20-19:30
Biała Podlaska - Warszawa Zachodnia 20:23-22:39
TLK "Aleksandria" (kursuje tylko w niedziele)
Terespol - Kraków Płaszów 17:45-00:10
TLK "Cegielski" (trasowany przez Włoszczową, Łódź, Kutno)
Kraków Płaszów - Poznań Gł. 15:12-22:05
Poznań Gł. - Kraków Płaszów 06:00-12:57
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa Wschodnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa Wschodnia. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 marca 2012
sobota, 28 stycznia 2012
Paletowa tablica informacyjna
Człowiek cały czas się uczy. Nie tak dawno dowiedziałem się, że czarno-białe tablice informacyjne, spotykane często gęsto na peronach i stacjach polskich kolei w żargonie kolejarzy nazywają się pragotronami. Nazwa trudna dla ucha i dosyć frapująca. Przy poszukiwaniu jej etymologii w sukurs przychodzi Wikipedia, która informuje nas, że słowo to oryginalnie jest nazwą czeskiej (a wcześniej czechosłowackiej) firmy, która produkowała m.in. takie właśnie kolejowe tablice informacyjne, dostarczane na rynek polski. Tablice z bratniego demoludu odeszły już do przeszłości (ciekawe, może jednak gdzieś się jeszcze uchowały?), zastąpiła je rodzima produkcja - ale nazwa pozostała.
Co więcej, ta sama Wikipedia poucza nas, że właściwą nazwą na to coś:
jest termin "paletowa tablica informacyjna". Hm... To ja już wolę pragotron - to brzmi jak elektron, komutator albo jakiś inny iście techniczny termin. A "paletowa tablica informacyjna"? Może jeszcze "PLT", a zupełnie przeniesiemy się w czasy PRL-u...
Ostatnie lata to czas dużych zmian technologicznych w polskich kolejach (nowe polskie lokomotywy, nowe pociągi w ruchu lokalnym i aglomeracyjnym: FLIRT-y, Elfy etc.) - nadszedł więc i czas powolnego żegnania się z pragotronami. Stare klapkowe tablice nie grzeszą czytelnością - w dobrym dziennym oświetleniu nie ma problemu; wystarczy jednak wieczór lub noc oraz kiepskie (= standardowe) oświetlenie peronu, a w efekcie stacja docelowa i godzina odjazdu są kompletnie nieczytelne. Gdzieniegdzie pokuszono się już wcześniej o odstawienie pragotronów na emeryturę. Widziałem takie quasi-nowoczesne wyświetlacze bodajże w Krakowie, na dworcu głównym - w tym jednak wypadku zadziałała kopernikowska zasada głosząca, że lepsze jest wypierane przez gorsze: niby-nowoczesne wyświetlacze raziły czerwienią napisów, czytelność była jeszcze gorsza (wcale nie były to wyświetlacze LCD tylko punktowe wyświetlacze LED - czyli takie, jakie stosuje się w autobusach i tramwajach do obwieszczania następnego przystanku).
Media tymczasem donoszą, że także w węźle warszawskim ma nastąpić generalna wymiana pragotronów na nowoczesne wyświetlacze LCD - na Centralnym już pojawiły się (dwujęzyczne, polsko-angielskie!) wyświetlacze peronowe, także w galeriach i korytarzach są ekrany z listą najbliższych odjazdów/przyjazdów; podobne mają pojawić się także na Wschodnim i Zachodnim. A propos tego drugiego, to będzie to od razu skok z o kilka stuleci - opisywałem jakiś czas temu (i można o tym przekonać się osobiście), że na peronach na Zachodnim nie ma w ogóle żadnej informacji pasażerskiej (prócz megafonów), co dla mnie jest zupełnym "średniowieczem".
Poszerzenie strefy nowoczesności poza Dworzec Centralny i zaniesienie cywilizacji (nomen omen!) na Dworzec Zachodni to sprawy godne pochwały. Ja jednak poszedłbym dalej - dlaczego na Śródmieściu mają pozostać stare pragotrony? (Inne pytanie, czemu je w ogóle pozostawiono przy ostatnim generalnym remoncie parę lat temu...) Co więcej, ja domagam się funkcjonalnej i porządnej informacji pasażerskiej na wszystkich stacjach linii średnicowej. Obserwuję prawie codziennie postęp prac przy budowie przystanku Warszawa Stadion - tam będą nowoczesne wyświetlacze. Dlaczego na Powiślu i Ochocie nie zamontować podobnych? (Tym bardziej, że obecnie nie ma tam żadnej - prócz megafonowej i pani-okienkowej informacji pasażerskiej.)
To właśnie jest coś, co wciąż bardzo kuleje na polskiej kolei - informacja dla pasażera. I tu nie powinno być oszczędności. Moim zdaniem wyświetlacze z informacją o najbliższym pociągu (pociągach) powinny być nie tylko na samym peronie i ewentualnie w holu kasowym (na Wschodnim, w budynku dworca podmiejskiego - czyli od ul. Lubelskiej - zniknęła duża tablica klapkowa: obecnie wciąż nie ma jej następcy); przykładowo na przystanku Warszawa Powiśle i Warszawa Ochota takie tablice powinny znaleźć się także nad zejściami/wejściami na perony (żeby móc z ulicy zobaczyć, jaki teraz nadjeżdża pociąg). Wtedy możemy mówić o profesjonalnej informacji pasażerskiej. Bo skrzeczącym megafonom uroku odmówić nie można, ale ani one nie są profesjonalne, ani funkcjonalne (zwłaszcza gdy ważny komunikat jest nadawany dokładnie w tej chwili, gdy na drugim torze wjeżdża na stację pociąg, piskiem hamulców zagłuszając dokładnie każde słowo).
Jeśli jednak era pragotronów ma za mojego życia dobiec końca, to zapraszam na małą sentymentalną podróż po tych, które jeszcze są lub były:
Ciekawą galerię "klapek" można znaleźć także tu.
Co więcej, ta sama Wikipedia poucza nas, że właściwą nazwą na to coś:
jest termin "paletowa tablica informacyjna". Hm... To ja już wolę pragotron - to brzmi jak elektron, komutator albo jakiś inny iście techniczny termin. A "paletowa tablica informacyjna"? Może jeszcze "PLT", a zupełnie przeniesiemy się w czasy PRL-u...
Ostatnie lata to czas dużych zmian technologicznych w polskich kolejach (nowe polskie lokomotywy, nowe pociągi w ruchu lokalnym i aglomeracyjnym: FLIRT-y, Elfy etc.) - nadszedł więc i czas powolnego żegnania się z pragotronami. Stare klapkowe tablice nie grzeszą czytelnością - w dobrym dziennym oświetleniu nie ma problemu; wystarczy jednak wieczór lub noc oraz kiepskie (= standardowe) oświetlenie peronu, a w efekcie stacja docelowa i godzina odjazdu są kompletnie nieczytelne. Gdzieniegdzie pokuszono się już wcześniej o odstawienie pragotronów na emeryturę. Widziałem takie quasi-nowoczesne wyświetlacze bodajże w Krakowie, na dworcu głównym - w tym jednak wypadku zadziałała kopernikowska zasada głosząca, że lepsze jest wypierane przez gorsze: niby-nowoczesne wyświetlacze raziły czerwienią napisów, czytelność była jeszcze gorsza (wcale nie były to wyświetlacze LCD tylko punktowe wyświetlacze LED - czyli takie, jakie stosuje się w autobusach i tramwajach do obwieszczania następnego przystanku).
Media tymczasem donoszą, że także w węźle warszawskim ma nastąpić generalna wymiana pragotronów na nowoczesne wyświetlacze LCD - na Centralnym już pojawiły się (dwujęzyczne, polsko-angielskie!) wyświetlacze peronowe, także w galeriach i korytarzach są ekrany z listą najbliższych odjazdów/przyjazdów; podobne mają pojawić się także na Wschodnim i Zachodnim. A propos tego drugiego, to będzie to od razu skok z o kilka stuleci - opisywałem jakiś czas temu (i można o tym przekonać się osobiście), że na peronach na Zachodnim nie ma w ogóle żadnej informacji pasażerskiej (prócz megafonów), co dla mnie jest zupełnym "średniowieczem".
Poszerzenie strefy nowoczesności poza Dworzec Centralny i zaniesienie cywilizacji (nomen omen!) na Dworzec Zachodni to sprawy godne pochwały. Ja jednak poszedłbym dalej - dlaczego na Śródmieściu mają pozostać stare pragotrony? (Inne pytanie, czemu je w ogóle pozostawiono przy ostatnim generalnym remoncie parę lat temu...) Co więcej, ja domagam się funkcjonalnej i porządnej informacji pasażerskiej na wszystkich stacjach linii średnicowej. Obserwuję prawie codziennie postęp prac przy budowie przystanku Warszawa Stadion - tam będą nowoczesne wyświetlacze. Dlaczego na Powiślu i Ochocie nie zamontować podobnych? (Tym bardziej, że obecnie nie ma tam żadnej - prócz megafonowej i pani-okienkowej informacji pasażerskiej.)
To właśnie jest coś, co wciąż bardzo kuleje na polskiej kolei - informacja dla pasażera. I tu nie powinno być oszczędności. Moim zdaniem wyświetlacze z informacją o najbliższym pociągu (pociągach) powinny być nie tylko na samym peronie i ewentualnie w holu kasowym (na Wschodnim, w budynku dworca podmiejskiego - czyli od ul. Lubelskiej - zniknęła duża tablica klapkowa: obecnie wciąż nie ma jej następcy); przykładowo na przystanku Warszawa Powiśle i Warszawa Ochota takie tablice powinny znaleźć się także nad zejściami/wejściami na perony (żeby móc z ulicy zobaczyć, jaki teraz nadjeżdża pociąg). Wtedy możemy mówić o profesjonalnej informacji pasażerskiej. Bo skrzeczącym megafonom uroku odmówić nie można, ale ani one nie są profesjonalne, ani funkcjonalne (zwłaszcza gdy ważny komunikat jest nadawany dokładnie w tej chwili, gdy na drugim torze wjeżdża na stację pociąg, piskiem hamulców zagłuszając dokładnie każde słowo).
Jeśli jednak era pragotronów ma za mojego życia dobiec końca, to zapraszam na małą sentymentalną podróż po tych, które jeszcze są lub były:
Ciekawą galerię "klapek" można znaleźć także tu.
wtorek, 3 stycznia 2012
RJ 2011/12: Do Zakopanego
W nowym, obowiązującym od niedzieli rozkładzie z Warszawy mamy 3 połączenia bezpośrednie - w klasie ekonomicznej (czyli wyłączając ekspresy) - dwa nocne oraz jedno dzienne. Szczegóły połączeń są następujące:
TLK Warszawa Wschodnia 20:52 - Zakopane 05:41
Przez Radom i Kielce. Pociąg będzie kursować codziennie zimą (grudzień-luty) i w wakacje (lipiec-sierpień). W ciągu roku - tylko w soboty i niedziele. (Plus okazyjnie dodatkowe kursy w okolicach "długich weekendów". Dla chętnych jest wagon sypialny.
TLK Warszawa Wschodnia 01:37 - Zakopane 11:57
Podobnie jak poprzednik - kurs via Radom i Kielce. Uwaga! Pociąg jest relacji Gdynia-Zakopane, zatem "gorących terminach" (sylwester, długi weekend etc.) w Warszawie może być już tłoczno. Kursuje codziennie, jest wagon sypialny, a także opcja "taniej kuszetki".
IR Warszawa Wschodnia 06:48 - Zakopane 13:26
Najszybszy z tanich pociągów - podróż zajmuje jedynie 6 godz. 48 min. (czyli raptem 23 minuty dłużej niż ekspres!); jest to możliwe dzięki temu, że trasa wiedzie via CMK, a poza tym mamy do czynienia nie z tradycyjnym składem lokomotywa+wagony, ale z EZT, czyli klasycznym "kiblem", dzięki czemu oszczędzamy czas tracony na obracanie lokomotywy w Krakowie Płaszowie, Suchej Beskidzkiej, Chabówce.
Najlepszą propozycją połączenia stolicy ze stolicą polskich gór jest InterRegio - co prawda komfort jazdy w "kiblu" będzie niższy niż w TLK-u, ale za to mamy rekompensatę w postaci oszczędności czasu (IR jedzie prawie tak szybko, jak ekspres) oraz pieniędzy (jest tańszy całe 7 zł w przypadku biletu normalnego). Już wiem, że w przypadku wakacyjnego wypadu w Tatry, skorzystam z tej oferty (o ile nie skasują go przy okazji lutowej korekty...); w ogóle chyba będzie to najtańsza i najdogodniejsza opcja wypadu ze stolicy w kierunku południowym: w Gorce, do Krynicy, pod Babią Górę (czyli do Suchej Beskidzkiej), a także na lotnisko na krakowskich Balicach, czy też w okolice samego grodu Kraka (np. do Oświęcimia lub Wieliczki).
TLK Warszawa Wschodnia 20:52 - Zakopane 05:41
Przez Radom i Kielce. Pociąg będzie kursować codziennie zimą (grudzień-luty) i w wakacje (lipiec-sierpień). W ciągu roku - tylko w soboty i niedziele. (Plus okazyjnie dodatkowe kursy w okolicach "długich weekendów". Dla chętnych jest wagon sypialny.
TLK Warszawa Wschodnia 01:37 - Zakopane 11:57
Podobnie jak poprzednik - kurs via Radom i Kielce. Uwaga! Pociąg jest relacji Gdynia-Zakopane, zatem "gorących terminach" (sylwester, długi weekend etc.) w Warszawie może być już tłoczno. Kursuje codziennie, jest wagon sypialny, a także opcja "taniej kuszetki".
IR Warszawa Wschodnia 06:48 - Zakopane 13:26
Najszybszy z tanich pociągów - podróż zajmuje jedynie 6 godz. 48 min. (czyli raptem 23 minuty dłużej niż ekspres!); jest to możliwe dzięki temu, że trasa wiedzie via CMK, a poza tym mamy do czynienia nie z tradycyjnym składem lokomotywa+wagony, ale z EZT, czyli klasycznym "kiblem", dzięki czemu oszczędzamy czas tracony na obracanie lokomotywy w Krakowie Płaszowie, Suchej Beskidzkiej, Chabówce.
Najlepszą propozycją połączenia stolicy ze stolicą polskich gór jest InterRegio - co prawda komfort jazdy w "kiblu" będzie niższy niż w TLK-u, ale za to mamy rekompensatę w postaci oszczędności czasu (IR jedzie prawie tak szybko, jak ekspres) oraz pieniędzy (jest tańszy całe 7 zł w przypadku biletu normalnego). Już wiem, że w przypadku wakacyjnego wypadu w Tatry, skorzystam z tej oferty (o ile nie skasują go przy okazji lutowej korekty...); w ogóle chyba będzie to najtańsza i najdogodniejsza opcja wypadu ze stolicy w kierunku południowym: w Gorce, do Krynicy, pod Babią Górę (czyli do Suchej Beskidzkiej), a także na lotnisko na krakowskich Balicach, czy też w okolice samego grodu Kraka (np. do Oświęcimia lub Wieliczki).
Etykiety:
InterRegio,
rozkład jazdy,
TLK,
Warszawa Wschodnia,
Zakopane
wtorek, 27 grudnia 2011
RJ 2011/12: Warszawa-Wrocław
W nowym rozkładzie jazdy przewidziano dość rozbudową ofertę bezpośrednich połączeń pomiędzy Warszawą a stolicą Dolnego Śląska. To zasługa głównie Przewozów Regionalnych, które w tym roku wydatnie zwiększyły swoją ofertę, stwarzając sytuację ciekawą, zwłaszcza dla kieszeni studenckiej. :)
W klasie ekonomicznej mamy następującą ofertę:
D Warszawa Wschodnia 20:57 - Katowice 23:55
TLK Katowice 00:14 - Warszawa Główny 03:18
Najszybszy dojazd do Wrocławia - jedyne 6 godzin 21 minut. Do Katowic jedziemy pociągiem "mieżdunarodnym", "austrowęgierskim", tj. złożonym z wagonów do Budapesztu, Wiednia i Pragi. Pociąg dostępny jest jednak w komunikacji krajowej i tu z tej możliwości korzystamy z tej możliwości. Szybka przesiadka i nad ranem jesteśmy nad ranem we Wrocławiu. Jest to jednak tylko opcja dla najbardziej zdeterminowanych (np. chcących zobaczyć wschód słońca w Breslau ;)), potrafiących zadowolić się trzygodzinną drzemką w TLK-u - o ile taka drzemka będzie możliwa, jest to bowiem pociąg niemal jak Tour de Pologne: relacja z Przemyśla do Szczecina...
TLK Warszawa Wschodnia 22:18 - Wrocław Główny 06:18
Jedyny sensowny nocny pociąg z Warszawy do Wrocławia. Opisałem go już wcześniej tu.
TLK Warszawa Wschodnia 05:18 - Wrocław Główny 12:06
Pierwszy standardowy, przedpołudniowy pociąg - przez Łódź, Sieradz, Kalisz.
TLK Warszawa Wschodnia 07:12 - Wrocław Główny 13:54
Relacja Białystok-Wrocław, stąd ryzyko pewnego zapełnienia już w Warszawie. Jedzie koleją warszawsko-wiedeńską, czyli przez Częstochowę, a dalej przez Opole.
TLK Warszawa Wschodnia 08:18 - Katowice 11:35
IR Katowice 11:48 - Wrocław Główny 14:41
Całkiem rozsądne połączenie, krótka przesiadka, prawie nieodczuwalna. Mankamentem fakt, że mamy dwóch przewoźników, więc cena jest odpowiednio wyższa. :/ Plusem za to szybka podróż - poniżej 6,5 godz.
TLK Warszawa Wschodnia 09:12 - Wrocław Główny 16:15
Kolejny pociąg z Białegostoku do Wrocławia w ofercie. Tym razem jednak przez Łódź i Kalisz.
IR Warszawa Wschodnia 12:10 - Wrocław Główny 18:51
Relacja dosyć kosmiczna: z Białegostoku, przez Poznań (sic!), Wrocław, do Międzylesia (na południu Kotliny Kłodzkiej, nie mylić z Międzylesiem w Warszawie ;)). Jednakże mimo tak okrężnej trasy (o 90 km dłuższa niż ta przez Łódź i Kalisz), czas jazdy nie jest zbytnio wydłużony - pociąg zyskuje jednak na zmodernizowanej trasie do Poznania. Warto jednak sobie to połączenie zakonotować, bo jest ciekawą propozycją na dotarcie nie tylko do Wrocławia, ale także do Poznania (na popołudnie - stolicę Wielkopolski osiągamy 15:50), zachodnio-południowej Wielkopolski (Leszno, Rawicz) oraz sporych obszarów pomiędzy Wrocławiem a Międzylesiem (zabytkowe: Henryków, Kamieniec Ząbkowicki, czy przesiadkowe, ale i zabytkowe - Kłodzko); za Wrocławiem pociąg zatrzymuje się podaj na każdej stacji, więc z jednej strony podróż do Międzylesia bardzo się rozciąga (dojeżdżamy tam 21:32), ale i otrzymujemy bezpośrednie połączenie z Warszawy do tych niewielkich miasteczek śląskich (a PR przy okazji "łapie" mieszkańców tych miasteczek, wracających z pracy lub uczelni wrocławskich).
TLK Warszawa Wschodnia 12:30 - Wrocław Główny 19:25
W zaistniałej sytuacji jest to pociąg-absurd. Dwadzieścia minut wcześniej z Warszawy mamy tańsze (5 zł przy bilecie normalnym) InterRegio, które mimo że jedzie trasą okrężną (około 70 km dłużej), to czasowo wychodzi jednakowo. Nie wiem, kto w ogóle będzie jeździł tym TLK-iem: ja na pewno nie. Tym bardziej, że pół godziny później jest kolejny, dosyć szybki IR, jadący CMK. Oferta jedynie dla jadących z Warszawy do Częstochowy lub Opola.
IR Warszawa Wschodnia 13:03 - Wrocław Główny 19:43
Jak pisałem wyżej, jest to sensowniejsza alternatywa dla powyższego TLK. Kursuje CMK, potem przez Katowice i Opole.
TLK Warszawa Wschodnia 13:13 - Wrocław Główny 20:15
To już rozpusta: pociągi do Wrocławia co kilkanaście minut. :) Znowuż jednak bardziej opłaca się jechać wcześniejszym o 10 minut IR-em, bo mamy taniej i szybciej. Ten TLK jedzie przez Łódź i Kalisz, jest to zatem znów oferta raczej dla jadących z Warszawy do tych miast albo z tych miast do Wrocławia.
TLK Warszawa Wschodnia 16:40 - Wrocław Główny 23:01
Dobra wieczorna opcja dojazdu do Wrocławia - jeśli chcemy być na miejscu rano, a wolimy uniknąć konieczności i niewygody jazdy pociągiem nocnym. (Albo gdy potrzebujemy być we Wrocku przed 6:00.) W piątki lub przed długimi weekendami na pewno pociąg będzie zapełniony przez studentów wracających do domu w Częstochowie lub Piotrkowie. ;)
TLK Warszawa Wschodnia 17:18 - Wrocław Główny 00:01
Podobna do poprzedniej, alternatywa dla pociągu nocnego (o ile rzecz jasna mamy nocleg we Wrocławiu). Przyjeżdżamy dosyć szybko (6,5 godziny), jesteśmy na miejscu jeszcze o sensownej porze (w sam raz na początek nocnego baletu albo w sam raz na położenie się spać w jakimś hostelu lub schronisku ;)). Minusem fakt, że mamy do czynienia z pociągiem relacji Lublin-Wrocław (przez Łódź i Kalisz), ale chyba o tej porze nie jest to relacja najbardziej oblegana.
Jak widać powyżej, wybór połączeń jest bardzo interesujący i szeroki. 12 połączeń w ciągu doby to już bardzo dobry wynik. Oczywiście nie wszystkie są w pełni sensowne i optymalne, ale niemalże można iść na dworzec w ciemno - zawsze w ciągu pół godziny lub godziny jakiś pociąg do Wrocławia się znajdzie. ;)
W tej relacji widać także ostrą konkurencję pomiędzy PKP IC oraz PR: Pomiędzy 12 a 13:30 mamy pociągi co kilkanaście lub dwadzieścia kilka minut, naprzemiennie tych dwóch przewoźników. Powątpiewam jednak, czy TLK 12:30 i 13:13 mają sens - jeśli chodzi o podróże Warszawa-Wrocław. Lepiej wybrać tańsze (i szybsze) InterRegio. Ja na pewno tak będę robił, tym bardziej, że jest możliwość przejażdżki dotychczas nieeksplorowanymi przeze mnie odcinkami: Poznań-Wrocław i Katowice-Wrocław. ;)
Na koniec ponownie zwracam uwagę na pociąg IR o 12:10 z Warszawy (relacja Białystok-Międzylesie). Pora odjazdu z Warszawy może nie jest dla warszawiaków zbytnio komfortowa: ni to rano, ni to popołudnie, ale bezpośredni dojazd do Leszna, Rawicza czy miasteczek Kotliny Kłodzkiej wydaje się brzmieć zachęcająco. :)
W klasie ekonomicznej mamy następującą ofertę:
D Warszawa Wschodnia 20:57 - Katowice 23:55
TLK Katowice 00:14 - Warszawa Główny 03:18
Najszybszy dojazd do Wrocławia - jedyne 6 godzin 21 minut. Do Katowic jedziemy pociągiem "mieżdunarodnym", "austrowęgierskim", tj. złożonym z wagonów do Budapesztu, Wiednia i Pragi. Pociąg dostępny jest jednak w komunikacji krajowej i tu z tej możliwości korzystamy z tej możliwości. Szybka przesiadka i nad ranem jesteśmy nad ranem we Wrocławiu. Jest to jednak tylko opcja dla najbardziej zdeterminowanych (np. chcących zobaczyć wschód słońca w Breslau ;)), potrafiących zadowolić się trzygodzinną drzemką w TLK-u - o ile taka drzemka będzie możliwa, jest to bowiem pociąg niemal jak Tour de Pologne: relacja z Przemyśla do Szczecina...
TLK Warszawa Wschodnia 22:18 - Wrocław Główny 06:18
Jedyny sensowny nocny pociąg z Warszawy do Wrocławia. Opisałem go już wcześniej tu.
TLK Warszawa Wschodnia 05:18 - Wrocław Główny 12:06
Pierwszy standardowy, przedpołudniowy pociąg - przez Łódź, Sieradz, Kalisz.
TLK Warszawa Wschodnia 07:12 - Wrocław Główny 13:54
Relacja Białystok-Wrocław, stąd ryzyko pewnego zapełnienia już w Warszawie. Jedzie koleją warszawsko-wiedeńską, czyli przez Częstochowę, a dalej przez Opole.
TLK Warszawa Wschodnia 08:18 - Katowice 11:35
IR Katowice 11:48 - Wrocław Główny 14:41
Całkiem rozsądne połączenie, krótka przesiadka, prawie nieodczuwalna. Mankamentem fakt, że mamy dwóch przewoźników, więc cena jest odpowiednio wyższa. :/ Plusem za to szybka podróż - poniżej 6,5 godz.
TLK Warszawa Wschodnia 09:12 - Wrocław Główny 16:15
Kolejny pociąg z Białegostoku do Wrocławia w ofercie. Tym razem jednak przez Łódź i Kalisz.
IR Warszawa Wschodnia 12:10 - Wrocław Główny 18:51
Relacja dosyć kosmiczna: z Białegostoku, przez Poznań (sic!), Wrocław, do Międzylesia (na południu Kotliny Kłodzkiej, nie mylić z Międzylesiem w Warszawie ;)). Jednakże mimo tak okrężnej trasy (o 90 km dłuższa niż ta przez Łódź i Kalisz), czas jazdy nie jest zbytnio wydłużony - pociąg zyskuje jednak na zmodernizowanej trasie do Poznania. Warto jednak sobie to połączenie zakonotować, bo jest ciekawą propozycją na dotarcie nie tylko do Wrocławia, ale także do Poznania (na popołudnie - stolicę Wielkopolski osiągamy 15:50), zachodnio-południowej Wielkopolski (Leszno, Rawicz) oraz sporych obszarów pomiędzy Wrocławiem a Międzylesiem (zabytkowe: Henryków, Kamieniec Ząbkowicki, czy przesiadkowe, ale i zabytkowe - Kłodzko); za Wrocławiem pociąg zatrzymuje się podaj na każdej stacji, więc z jednej strony podróż do Międzylesia bardzo się rozciąga (dojeżdżamy tam 21:32), ale i otrzymujemy bezpośrednie połączenie z Warszawy do tych niewielkich miasteczek śląskich (a PR przy okazji "łapie" mieszkańców tych miasteczek, wracających z pracy lub uczelni wrocławskich).
TLK Warszawa Wschodnia 12:30 - Wrocław Główny 19:25
W zaistniałej sytuacji jest to pociąg-absurd. Dwadzieścia minut wcześniej z Warszawy mamy tańsze (5 zł przy bilecie normalnym) InterRegio, które mimo że jedzie trasą okrężną (około 70 km dłużej), to czasowo wychodzi jednakowo. Nie wiem, kto w ogóle będzie jeździł tym TLK-iem: ja na pewno nie. Tym bardziej, że pół godziny później jest kolejny, dosyć szybki IR, jadący CMK. Oferta jedynie dla jadących z Warszawy do Częstochowy lub Opola.
IR Warszawa Wschodnia 13:03 - Wrocław Główny 19:43
Jak pisałem wyżej, jest to sensowniejsza alternatywa dla powyższego TLK. Kursuje CMK, potem przez Katowice i Opole.
TLK Warszawa Wschodnia 13:13 - Wrocław Główny 20:15
To już rozpusta: pociągi do Wrocławia co kilkanaście minut. :) Znowuż jednak bardziej opłaca się jechać wcześniejszym o 10 minut IR-em, bo mamy taniej i szybciej. Ten TLK jedzie przez Łódź i Kalisz, jest to zatem znów oferta raczej dla jadących z Warszawy do tych miast albo z tych miast do Wrocławia.
TLK Warszawa Wschodnia 16:40 - Wrocław Główny 23:01
Dobra wieczorna opcja dojazdu do Wrocławia - jeśli chcemy być na miejscu rano, a wolimy uniknąć konieczności i niewygody jazdy pociągiem nocnym. (Albo gdy potrzebujemy być we Wrocku przed 6:00.) W piątki lub przed długimi weekendami na pewno pociąg będzie zapełniony przez studentów wracających do domu w Częstochowie lub Piotrkowie. ;)
TLK Warszawa Wschodnia 17:18 - Wrocław Główny 00:01
Podobna do poprzedniej, alternatywa dla pociągu nocnego (o ile rzecz jasna mamy nocleg we Wrocławiu). Przyjeżdżamy dosyć szybko (6,5 godziny), jesteśmy na miejscu jeszcze o sensownej porze (w sam raz na początek nocnego baletu albo w sam raz na położenie się spać w jakimś hostelu lub schronisku ;)). Minusem fakt, że mamy do czynienia z pociągiem relacji Lublin-Wrocław (przez Łódź i Kalisz), ale chyba o tej porze nie jest to relacja najbardziej oblegana.
Jak widać powyżej, wybór połączeń jest bardzo interesujący i szeroki. 12 połączeń w ciągu doby to już bardzo dobry wynik. Oczywiście nie wszystkie są w pełni sensowne i optymalne, ale niemalże można iść na dworzec w ciemno - zawsze w ciągu pół godziny lub godziny jakiś pociąg do Wrocławia się znajdzie. ;)
W tej relacji widać także ostrą konkurencję pomiędzy PKP IC oraz PR: Pomiędzy 12 a 13:30 mamy pociągi co kilkanaście lub dwadzieścia kilka minut, naprzemiennie tych dwóch przewoźników. Powątpiewam jednak, czy TLK 12:30 i 13:13 mają sens - jeśli chodzi o podróże Warszawa-Wrocław. Lepiej wybrać tańsze (i szybsze) InterRegio. Ja na pewno tak będę robił, tym bardziej, że jest możliwość przejażdżki dotychczas nieeksplorowanymi przeze mnie odcinkami: Poznań-Wrocław i Katowice-Wrocław. ;)
Na koniec ponownie zwracam uwagę na pociąg IR o 12:10 z Warszawy (relacja Białystok-Międzylesie). Pora odjazdu z Warszawy może nie jest dla warszawiaków zbytnio komfortowa: ni to rano, ni to popołudnie, ale bezpośredni dojazd do Leszna, Rawicza czy miasteczek Kotliny Kłodzkiej wydaje się brzmieć zachęcająco. :)
Etykiety:
Częstochowa,
InterRegio,
Katowice,
Opole,
Poznań Główny,
rozkład jazdy,
TLK,
Warszawa Wschodnia,
Wrocław Główny
czwartek, 22 grudnia 2011
W Karkonosze
Dojazd koleją ze stolicy w Sudety nigdy nie należał do łatwych - nie inaczej jest także i w rozkładzie 2011/12. Kolejarze proponują warszawiakom następujące połączenia (w klasie ekonomicznej, która mnie najbardziej interesuje, rzecz jasna :)):
TLK Warszawa Wschodnia 22:18 - (Wrocław Gł. 06:18) - Jelenia Góra 09:53
Standardowy nocy pociąg, ale z opcją taniej kuszetki. Kursuje codziennie przez Częstochowę i Katowice. Jako ciekawostkę można dodać, że trasa biegnie przez dwa najstarsze odcinki kolejowe na ziemiach polskich: fragment Wrocław-Oława (z 1842 r.) oraz całą długością kolei warszawsko-wiedeńskiej. :)
TLK Warszawa Wschodnia 05:18 - Wrocław Gł. 12:06
RE Wrocław Gł. 13:09 - Węgliniec 14:48
KD Węgliniec 14:55 - Jelenia Góra 17:13
Trasa zupełnie okrężna - jedziemy przez Zgorzelec (sic!). (Do Wrocławia jednak klasycznie - przez Łódź i Sieradz.) Atrakcyjna dla miłośników kolei, bo korzystamy z RegioEkspresu (relacji Wrocław-Drezno) oraz ostatni odcinek pokonujemy regionalnym pociągiem Kolei Dolnośląskich. Polecany raczej dla tych, którzy muszą znaleźć się w Jeleniej przed 18:00 (np. gdy przewidziana jest przesiadka do PKS-u); w pozostałych przypadkach - lepiej skorzystać z wygodniejszej następnej (i tańszej - bo tylko dwóch, a nie trzech przewoźników) opcji.
TLK Warszawa Wschodnia 08:18 - Katowice 11:35
IR Katowice 11:48 - (Wrocław Gł. 14:41) - Jelenia Góra 18:17
Najszybsze połączenie do Jeleniej Góry (mimo że z przesiadką!) - poniżej 10 godzin. Minusem jest jednak fakt, że do Katowic jedziemy pociągiem relacji Białystok-Racibórz - może więc być problem z miejscami siedzącymi już w Warszawie. (Sam mam nieprzyjemne wspomnienia z podróży: wsiadając na Wschodnim miałem "zderzenie" z wyjątkowo "bucowatą" pasażerką, którą z tego miejsca - a jakże! - pozdrawiam. :P) Podobny problem możemy napotkać w Katowicach: InterRegio startuje z Przemyśla, dlatego może się już mocno wypełnić podczas swojej podróży przez województwo podkarpackie i małopolskie...
TLK Warszawa Wschodnia 09:12 - Wrocław Gł. 16:15
REG Wrocław Gł. 16:46 - Jelenia Góra 20:32
Rozwiązanie bardziej bezpieczne niż poprzednie, polecane także tym, którzy nie lubią rano wstawać (zawsze dodatkowa godzina snu :P), jednak dosyć nieoptymalne, bo wyjeżdżamy z Warszawy tylko godzinę później, a przyjeżdżamy na miejsce ponad 2 godziny później (w porównaniu do poprzedniego połączenia). Z drugiej strony relacja atrakcyjna dla osób z zacięciem socjologicznym: gwarantowane ciekawe obserwacje w pociągu osobowym - tym bardziej, że łapiemy się na powroty z Wrocławia osób tam pracujących lub uczących się. ;)
Jak napisałem na wstępie, dojazd koleją w Karkonosze czy Góry Izerskie nie należy do łatwych. To jednak mnie nie przekona do wybrania opcji busów lub PKS-ów: w końcu jestem miłośnikiem kolei. :) Każde jednak takie rzucenie okiem na komunikację Warszawy z Wrocławiem każe myśleć o konieczności przecięcia tego istniejącego od 1945 r. węzła gordyjskiego, czyli braku normalnego połączenia (w sensie torów, a nie konkretnego pociągu) pomiędzy systemem kolei na terenie byłej II RP oraz byłego Republiki Weimarskiej/III Rzeszy. Ja już jakiś czas temu przedstawiłem swoją skromną propozycję w tym zakresie.
TLK Warszawa Wschodnia 22:18 - (Wrocław Gł. 06:18) - Jelenia Góra 09:53
Standardowy nocy pociąg, ale z opcją taniej kuszetki. Kursuje codziennie przez Częstochowę i Katowice. Jako ciekawostkę można dodać, że trasa biegnie przez dwa najstarsze odcinki kolejowe na ziemiach polskich: fragment Wrocław-Oława (z 1842 r.) oraz całą długością kolei warszawsko-wiedeńskiej. :)
TLK Warszawa Wschodnia 05:18 - Wrocław Gł. 12:06
RE Wrocław Gł. 13:09 - Węgliniec 14:48
KD Węgliniec 14:55 - Jelenia Góra 17:13
Trasa zupełnie okrężna - jedziemy przez Zgorzelec (sic!). (Do Wrocławia jednak klasycznie - przez Łódź i Sieradz.) Atrakcyjna dla miłośników kolei, bo korzystamy z RegioEkspresu (relacji Wrocław-Drezno) oraz ostatni odcinek pokonujemy regionalnym pociągiem Kolei Dolnośląskich. Polecany raczej dla tych, którzy muszą znaleźć się w Jeleniej przed 18:00 (np. gdy przewidziana jest przesiadka do PKS-u); w pozostałych przypadkach - lepiej skorzystać z wygodniejszej następnej (i tańszej - bo tylko dwóch, a nie trzech przewoźników) opcji.
TLK Warszawa Wschodnia 08:18 - Katowice 11:35
IR Katowice 11:48 - (Wrocław Gł. 14:41) - Jelenia Góra 18:17
Najszybsze połączenie do Jeleniej Góry (mimo że z przesiadką!) - poniżej 10 godzin. Minusem jest jednak fakt, że do Katowic jedziemy pociągiem relacji Białystok-Racibórz - może więc być problem z miejscami siedzącymi już w Warszawie. (Sam mam nieprzyjemne wspomnienia z podróży: wsiadając na Wschodnim miałem "zderzenie" z wyjątkowo "bucowatą" pasażerką, którą z tego miejsca - a jakże! - pozdrawiam. :P) Podobny problem możemy napotkać w Katowicach: InterRegio startuje z Przemyśla, dlatego może się już mocno wypełnić podczas swojej podróży przez województwo podkarpackie i małopolskie...
TLK Warszawa Wschodnia 09:12 - Wrocław Gł. 16:15
REG Wrocław Gł. 16:46 - Jelenia Góra 20:32
Rozwiązanie bardziej bezpieczne niż poprzednie, polecane także tym, którzy nie lubią rano wstawać (zawsze dodatkowa godzina snu :P), jednak dosyć nieoptymalne, bo wyjeżdżamy z Warszawy tylko godzinę później, a przyjeżdżamy na miejsce ponad 2 godziny później (w porównaniu do poprzedniego połączenia). Z drugiej strony relacja atrakcyjna dla osób z zacięciem socjologicznym: gwarantowane ciekawe obserwacje w pociągu osobowym - tym bardziej, że łapiemy się na powroty z Wrocławia osób tam pracujących lub uczących się. ;)
Jak napisałem na wstępie, dojazd koleją w Karkonosze czy Góry Izerskie nie należy do łatwych. To jednak mnie nie przekona do wybrania opcji busów lub PKS-ów: w końcu jestem miłośnikiem kolei. :) Każde jednak takie rzucenie okiem na komunikację Warszawy z Wrocławiem każe myśleć o konieczności przecięcia tego istniejącego od 1945 r. węzła gordyjskiego, czyli braku normalnego połączenia (w sensie torów, a nie konkretnego pociągu) pomiędzy systemem kolei na terenie byłej II RP oraz byłego Republiki Weimarskiej/III Rzeszy. Ja już jakiś czas temu przedstawiłem swoją skromną propozycję w tym zakresie.
Etykiety:
InterRegio,
Jelenia Góra,
rozkład jazdy,
TLK,
turystyka,
Warszawa Wschodnia,
Wrocław Główny
wtorek, 26 lipca 2011
KM - wreszcie wyświetlacze z aktualnym przystankiem!
Wczoraj pierwszy dzień jazdy po wyremontowanej średnicy (co prawda, faktu wyremontowania torów na odcinku 2,6 km prawie w ogóle nie czuć - na starym odcinku za Wschodnią telepie jak dawniej, a pociągi zwalniają przy Stadionie, bo dookoła kręcą się robotnicy i nie ma żadnych barierek dla nich...) i do tego taka niespodzianka: wsiadłem na Powiślu, tak "przy okazji", do pociągu do Wschodniej (jak sprawdziłem później - relacja z Łowicza). Skład pusty, bo to "zjazd do zajezdni", ale dzięki temu mogłem dowolnie wygodnie rozsiąść się w wygodnym miejscu - jednostka to była świeżo (i pachnąco ;)) zmodernizowany EN-57 do standardu AKM. Cóż, żadna rewelacja - nie pierwsza to moja "wycieczka" AKM-em, nie pierwsze uczucie uznania dla tej sprawnej moderny (ładne wnętrze, zmniejszona szafa sterownicza, ułatwienia dla niepełnosprawnych, duuużo lepszy rozruch - nieszarpiący, a za to z odczuwalnie lepszym przyspieszeniem). Ten wpis nie powstałby, gdybym nie zauważył czegoś, czego dotąd w pociągach modernizowanych Kolei Mazowieckich nie widziałem: KM przyzwyczaiły nas do tego, że najważniejszą informacją, jaką można na nich wyświetlić to imiona dzisiejszych solenizantów (OK, na zmianę ze stacją docelową). Jest "szał", gdy na takim ekraniku pojawia się aktualna prędkość. Wszystko to jednak zostało przebite i przelicytowane wczoraj - na ekranie wyświetlała się pozostała trasa oraz najbliższy przystanek (tak, jak w SKM-kach). Tu co prawda niewiele tych przystanków z trasy pozostało i pociąg uparcie pokazywał, że najbliższy przystanek to Warszawa Stadion - ale postęp jest ogromny. :) Po takiej sensownej modernie, to takiemu EN-57AKM niewiele brakuje do Flirta. ;) Oby takich więcej na naszych torach!
P.S. Dla zainteresowanych - ten pociąg był złożony z dwóch składów, jeden z nich miał numer boczny 1560.
P.P.S. Jeśli ktoś trafi na podobny, zmodernizowany "do końca" AKM - niech da znać!
P.S. Dla zainteresowanych - ten pociąg był złożony z dwóch składów, jeden z nich miał numer boczny 1560.
P.P.S. Jeśli ktoś trafi na podobny, zmodernizowany "do końca" AKM - niech da znać!
piątek, 24 czerwca 2011
Do you speak English?
Wczoraj na świeżo odnowionym podmiejskim Dworcu Wschodnim spotkałem się z taką sytuacją: kilkoro obcokrajowców w informacji próbowało dowiedzieć się, jak dojść do tramwaju numer 7 - chcieli dostać się na Centralny. Przez dłuższą chwilę obserwowałem zmagania pani z okienka, która była w stanie powiedzieć tylko "tak, tramwaj", ale po angielsku - ani w ząb. W końcu zlitowałem się i zaoferowałem pomoc. Wytłumaczyłem (choć nie wiem, czy wystarczająco jasno :)), jak przejść na drugą stronę dworca i znaleźć przystanek tramwajowy. (Co ciekawe, cudzoziemka zapytała mnie najpierw, czy można przejść ze Wschodniego na Centralny pieszo i czy to jest daleko... Odpowiedziałem tylko: It's too far go by walk... :)) Mam nadzieję, że jednak ci sympatyczni cudzoziemcy (nie wiem, z jakiego kraju oni byli, na pewno nie byli jednak native speakers jęz. angielskiego) trafili tam, gdzie chcieli dotrzeć.
Hm... Trochę to jednak żenujące, że w informacji na jednym z największych dworców w Warszawie pracuje osoba, która językiem angielskim się nie posługuje (chyba żadnym językiem obcym, niestety...). Ja wiem, że to jest dworzec podmiejski, że tu nie ma takiej konieczności obsługi osób obcojęzycznych, ja wiem, że do Euro jeszcze został rok, ale... Nie winię tej konkretnej osoby - ta pani jest z pokolenia PRLu, więc nie miała okazji tak łatwo nauczyć się języka, jak mieli i mają to ludzie młodzi. Ale dlaczego koleje nie zatrudnią na takim stanowisku osoby w przedziale wiekowym 20-30 lat, która choć jeden język obcy zna (a najlepiej żeby coś potrafiła powiedzieć też w innych - przecież to nie jest trudne, żeby nauczyć się słów "pociąg", "peron", "opóźniony" po niemiecku, rosyjsku czy francusku...). Tym bardziej, że praca w informacji nie wymaga wielkiego doświadczenia - wystarczy trochę wiedzy, jak funkcjonuje kolej plus sprawna obsługa tabelek z rozkładem (i wyszukiwarki internetowej) tudzież przeszkolenie ws. taryf, biletów i aktualnych promocji. Ja mógłbym z miejsca na takim stanowisku pracować. :)
Cóż, należy mieć nadzieję, że przynajmniej na owe Euro zostanie wprowadzony do informatoriów język obcy. Bo co nam po lśniących (daj Boże) dworcach, jeśli obcokrajowcy nie będą w stanie się dowiedzieć z którego peronu odjeżdża pociąg albo jak wyjść na przystanek komunikacji miejskiej?
Hm... Trochę to jednak żenujące, że w informacji na jednym z największych dworców w Warszawie pracuje osoba, która językiem angielskim się nie posługuje (chyba żadnym językiem obcym, niestety...). Ja wiem, że to jest dworzec podmiejski, że tu nie ma takiej konieczności obsługi osób obcojęzycznych, ja wiem, że do Euro jeszcze został rok, ale... Nie winię tej konkretnej osoby - ta pani jest z pokolenia PRLu, więc nie miała okazji tak łatwo nauczyć się języka, jak mieli i mają to ludzie młodzi. Ale dlaczego koleje nie zatrudnią na takim stanowisku osoby w przedziale wiekowym 20-30 lat, która choć jeden język obcy zna (a najlepiej żeby coś potrafiła powiedzieć też w innych - przecież to nie jest trudne, żeby nauczyć się słów "pociąg", "peron", "opóźniony" po niemiecku, rosyjsku czy francusku...). Tym bardziej, że praca w informacji nie wymaga wielkiego doświadczenia - wystarczy trochę wiedzy, jak funkcjonuje kolej plus sprawna obsługa tabelek z rozkładem (i wyszukiwarki internetowej) tudzież przeszkolenie ws. taryf, biletów i aktualnych promocji. Ja mógłbym z miejsca na takim stanowisku pracować. :)
Cóż, należy mieć nadzieję, że przynajmniej na owe Euro zostanie wprowadzony do informatoriów język obcy. Bo co nam po lśniących (daj Boże) dworcach, jeśli obcokrajowcy nie będą w stanie się dowiedzieć z którego peronu odjeżdża pociąg albo jak wyjść na przystanek komunikacji miejskiej?
Etykiety:
Euro 2012,
informacja,
obcokrajowcy,
Warszawa Wschodnia
piątek, 22 kwietnia 2011
Perony Wschodniej bez remontu
Jakiś czas temu media poinformowały, że perony dworca Warszawa Wschodnia nie będą remontowane. Przyczyną jest to, że nie zdążono by z pracami przed Euro 2012 (żenujący argument). Do końca nie jest tak źle, bowiem perony i przejścia podziemne zarówno Wschodniej, jak i Zachodniej mają jednak przed Euro przejść mały lifting. Stanie się to jednak dopiero wiosną 2012, zaraz przed Euro, bowiem - i tu jest clue dowcipu - gdyby prace wykonano wcześniej, "wandale zepsuli by efekt". Żenada.
Wyłazi tu znów takie myślenie małomiasteczkowo-zakompleksione. Lifting nie będzie robiony po to, żeby zwiększyć estetykę podróżnych; nie po to, żeby dworce znów wyglądały jak miejsce, z którego korzystają ludzie, a nie jak chlew; remont jest po to, by pokazać się, by "ludzie z Europy" zobaczyli. Hm... Nie wiem, czy bardziej wstydzić się powinienem tych obecnie brudnych dworców, czy też takiego zakompleksionego myślenia.
Dlaczego nie można zrobić konkretnego remontu już teraz? Przecież ten pokrzywiony i podziurawiony jak szwajcarski ser asfalt, będący nawierzchnią peronów już dogorywa. Przejścia podziemne - pożal się Boże. Przecież remont Centralnego dokonuje się bardzo sprawnie, a są wyłączane na jakiś czas niektóre perony i tory - tak samo można by zrobić już teraz. Cóż za "wspaniały" planista zaordynował remont budynków dworcowych Warszawy Wschodniej (który już w jakąś dalszą fazę przechodzi, dzięki Bogu), a już zapomniał o remoncie peronów, które wyglądają bardziej jak za Uralem, niż za Wisłą?
...
Poniżej zbiór kilku moich zdjęć, obrazujących stan nieremontowanej infrastruktury na dworcu Warszawa Wschodnia:




Wyłazi tu znów takie myślenie małomiasteczkowo-zakompleksione. Lifting nie będzie robiony po to, żeby zwiększyć estetykę podróżnych; nie po to, żeby dworce znów wyglądały jak miejsce, z którego korzystają ludzie, a nie jak chlew; remont jest po to, by pokazać się, by "ludzie z Europy" zobaczyli. Hm... Nie wiem, czy bardziej wstydzić się powinienem tych obecnie brudnych dworców, czy też takiego zakompleksionego myślenia.
Dlaczego nie można zrobić konkretnego remontu już teraz? Przecież ten pokrzywiony i podziurawiony jak szwajcarski ser asfalt, będący nawierzchnią peronów już dogorywa. Przejścia podziemne - pożal się Boże. Przecież remont Centralnego dokonuje się bardzo sprawnie, a są wyłączane na jakiś czas niektóre perony i tory - tak samo można by zrobić już teraz. Cóż za "wspaniały" planista zaordynował remont budynków dworcowych Warszawy Wschodniej (który już w jakąś dalszą fazę przechodzi, dzięki Bogu), a już zapomniał o remoncie peronów, które wyglądają bardziej jak za Uralem, niż za Wisłą?
...
Poniżej zbiór kilku moich zdjęć, obrazujących stan nieremontowanej infrastruktury na dworcu Warszawa Wschodnia:
sobota, 1 stycznia 2011
Oddajcie nocne pociągi!
W przeciągu kilku poświątecznych dni zabierałem się do obiecanego skomentowania nowego rozkładu jazdy. W ramach różnych badań, obliczeń i zbierania ciekawostek, przebrnąłem przez cały stos komentarzy odnośnie SRJP 2010/11, zamieszczonych na stronie Kolei Mazowieckich. Było tego niemało, niemało też z tej dyskusji można wyciągnąć wniosków, mnie jednak zelektryzowała wyczytana tam między wierszami informacja - bodaj z pierwszych dni po wprowadzeniu nowego rozkładu - że jakoby zlikwidowano (zaraz po 12 XII lub wręcz w tym dniu) nocne pociągi m.in. do Mińska Mazowieckiego i Sochaczewa. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że w pierwotnej wersji rozkładu np. do rzeczonego Mińska przewidziano w nocy piątek/sobota i sobota/niedziela pociąg ruszający z Warszawy około 2.30. Poniżej zrzut z pdfa zamieszczonego na stronach KM na tydzień przed wprowadzeniem nowego rozkładu (ha! jakimś dodatkowym zmysłem przezornie zrobiłem sobie kopie wszystkich wtedy opublikowanych rozkładów liniowych).

Nikomu nie trzeba wyjaśniać chyba, że taki pociąg weekendowo-nocny był świetnym pomysłem - umożliwiał powrót z imprez i wydarzeń kulturalnych w stolicy, które z reguły mają tę właściwość, że nie kończą się przed północą. Zresztą ta idea nocnych pociągów była proponowana m.in. przez redakcję "Z Biegiem Szyn" (o czym pisałem jakiś czas temu).
W podobny sposób z rozkładu (de facto zanim został on - sic! - wprowadzony w życie) zniknął również nocny pociąg do Sochaczewa (odjazd 2.05 ze Wschodniej).
Nóż w kieszeni się otwiera...
Pomijam już kwestię tego, że te pociągi naprawdę okazałby się dobrym rozwiązaniem (czego przykładem była w poprzednim RJ rosnąca popularność nocnej SKM-ki do Sulejówka), pomijam także to, że ostatnie pociągi w nowym rozkładzie są zdecydowanie wcześniej (w kierunku Grodziska i Żyrardowa: ze Wschodniej zamiast 23.37 - 23.02; do Mińska: z Zachodniej zamiast 0.09 - 22.59). Przyczyną wycofania tych pociągów jest ponoć (dlaczego piszę "ponoć" - o tym niżej) istnienie przerwy technologicznej na linii średnicowej w godzinach bodajże 0.00-4.00
Pomijam te oczywiste fakty (które najwyraźniej do kierownictwa KM nie przemówiły). Chciałbym zwrócić uwagę PT Czytelników na aberrację, z jaką mamy tutaj do czynienia.
Po pierwsze, jest to dosyć chore, że na tydzień przed wprowadzeniem rozkładu ogłasza się go publicznie (notabene "za pięć dwunasta", tj. w ostatnim dniu, na jakie zezwalają przepisy), aby potem w dniu jego wprowadzenia dokonać dość istotnej zmiany. Nie wiem, kto jest temu winien - czy KM, które, mówiąc kolokwialnie, "nie ogarnęły", że istnieje coś takiego jak narzucona przez PLK przerwa technologiczna (co jest prawdopodobne), czy też to wina PLK, które sobie "przypomniały" na dzień przed wprowadzeniem nowego rozkładu, że muszą taką przerwę wprowadzić (co jest równie prawdopodobne). Bez względu na winnego, jest co sytuacja cokolwiek kuriozalna.
Po drugie - KM nie raczyły podać żadnej informacji o tym, że pociągi weekendowo-nocne nie będą kursować. O nocnych pociągach dowiedziałem się z tej pierwotnej wersji nowego rozkładu z 4 XII. Gdybym nie szperał po forach i nie interesował się tą tematyką, to bym żył w przeświadczeniu, że takie pociągi są - i którejś nocy, wracając do domu, mógłbym sobie o tej 2 w nocy poczekać na ten "pociąg widmo". Co jest jeszcze bardziej zatrważające - te nocne pociągi do Sochaczewa i Mińska nadal widnieją w wyszukiwarce rozklad.pkp.pl! (Z datą kursowania - sob+ndz - według rozkładu release 4 XII.) To wszystko jest dla mnie już kompletnie niepojęte. Rozumiem bowiem, że można dokonać jakichś zmian, korekt - ale dlaczego o nich nie poinformować pasażerów? Parafrazując klasyka: Informacja, głupcze!...
Po trzecie trzeba jednak przyznać, że sama koncepcja bez mała dwugodzinnej przerwy technologicznej na linii średnicowej jest trochę niepoważna. Ja rozumiem, że zapewne jakieś prace konserwacyjne, jakieś czyszczenie trzeba robić - co jakiś czas. Ale codziennie, przez 2 godziny? Toż to w ciągu roku można by przez ten czas wszystkie szyny i podkłady wymienić - mając do dyspozycji te 730 roboczogodzin! ;) A nawet jeśli faktycznie takie prace są konieczne dla utrzymania linii, to dlaczego nie mogą one odbywać się o innych porach? Dlaczego nie mogą być zorganizowane tak (np. przez podział pracy na dwie "przerwy technologiczne"), aby nie wyłączać magistrali kolejowej z ruchu na dwie godziny? Dlaczego... Pytania można mnożyć, odpowiedzi raczej nie spodziewam się znaleźć. Jakimś cudem w miastach zachodnioeuropejskich nie ma problemu z funkcjonowaniem kolei w nocy (odsyłam do stosownego artykułu w "Z Biegiem Szyn"). Ba! Nawet w trójmieście taka kolej m.in. w okresie wakacyjnym kursuje całą noc. Dlaczego nie da się tego zrobić w mieście nad Wisłą? Przecież - jeśli naprawdę nie byłoby innej możliwości - można by zastanowić się, czy takie weekendowo-nocne pociągi nie mogłyby kursować via Centralna albo, od biedy, tylko od Zachodniej i od Wschodniej (jeśli linia średnicowa wymaga takiej szczególnej conocnej pieczy)...
Na opisany wyżej stan rzeczy po prostu brak mi słów. Niekompetencja? Brak kultury organizacji? Tumiwisizm? Polskie "kładzenie lachy"? Brak inicjatywy? Inercja?
Boże, widzisz, a nie grzmisz!
Nikomu nie trzeba wyjaśniać chyba, że taki pociąg weekendowo-nocny był świetnym pomysłem - umożliwiał powrót z imprez i wydarzeń kulturalnych w stolicy, które z reguły mają tę właściwość, że nie kończą się przed północą. Zresztą ta idea nocnych pociągów była proponowana m.in. przez redakcję "Z Biegiem Szyn" (o czym pisałem jakiś czas temu).
W podobny sposób z rozkładu (de facto zanim został on - sic! - wprowadzony w życie) zniknął również nocny pociąg do Sochaczewa (odjazd 2.05 ze Wschodniej).
Nóż w kieszeni się otwiera...
Pomijam już kwestię tego, że te pociągi naprawdę okazałby się dobrym rozwiązaniem (czego przykładem była w poprzednim RJ rosnąca popularność nocnej SKM-ki do Sulejówka), pomijam także to, że ostatnie pociągi w nowym rozkładzie są zdecydowanie wcześniej (w kierunku Grodziska i Żyrardowa: ze Wschodniej zamiast 23.37 - 23.02; do Mińska: z Zachodniej zamiast 0.09 - 22.59). Przyczyną wycofania tych pociągów jest ponoć (dlaczego piszę "ponoć" - o tym niżej) istnienie przerwy technologicznej na linii średnicowej w godzinach bodajże 0.00-4.00
Pomijam te oczywiste fakty (które najwyraźniej do kierownictwa KM nie przemówiły). Chciałbym zwrócić uwagę PT Czytelników na aberrację, z jaką mamy tutaj do czynienia.
Po pierwsze, jest to dosyć chore, że na tydzień przed wprowadzeniem rozkładu ogłasza się go publicznie (notabene "za pięć dwunasta", tj. w ostatnim dniu, na jakie zezwalają przepisy), aby potem w dniu jego wprowadzenia dokonać dość istotnej zmiany. Nie wiem, kto jest temu winien - czy KM, które, mówiąc kolokwialnie, "nie ogarnęły", że istnieje coś takiego jak narzucona przez PLK przerwa technologiczna (co jest prawdopodobne), czy też to wina PLK, które sobie "przypomniały" na dzień przed wprowadzeniem nowego rozkładu, że muszą taką przerwę wprowadzić (co jest równie prawdopodobne). Bez względu na winnego, jest co sytuacja cokolwiek kuriozalna.
Po drugie - KM nie raczyły podać żadnej informacji o tym, że pociągi weekendowo-nocne nie będą kursować. O nocnych pociągach dowiedziałem się z tej pierwotnej wersji nowego rozkładu z 4 XII. Gdybym nie szperał po forach i nie interesował się tą tematyką, to bym żył w przeświadczeniu, że takie pociągi są - i którejś nocy, wracając do domu, mógłbym sobie o tej 2 w nocy poczekać na ten "pociąg widmo". Co jest jeszcze bardziej zatrważające - te nocne pociągi do Sochaczewa i Mińska nadal widnieją w wyszukiwarce rozklad.pkp.pl! (Z datą kursowania - sob+ndz - według rozkładu release 4 XII.) To wszystko jest dla mnie już kompletnie niepojęte. Rozumiem bowiem, że można dokonać jakichś zmian, korekt - ale dlaczego o nich nie poinformować pasażerów? Parafrazując klasyka: Informacja, głupcze!...
Po trzecie trzeba jednak przyznać, że sama koncepcja bez mała dwugodzinnej przerwy technologicznej na linii średnicowej jest trochę niepoważna. Ja rozumiem, że zapewne jakieś prace konserwacyjne, jakieś czyszczenie trzeba robić - co jakiś czas. Ale codziennie, przez 2 godziny? Toż to w ciągu roku można by przez ten czas wszystkie szyny i podkłady wymienić - mając do dyspozycji te 730 roboczogodzin! ;) A nawet jeśli faktycznie takie prace są konieczne dla utrzymania linii, to dlaczego nie mogą one odbywać się o innych porach? Dlaczego nie mogą być zorganizowane tak (np. przez podział pracy na dwie "przerwy technologiczne"), aby nie wyłączać magistrali kolejowej z ruchu na dwie godziny? Dlaczego... Pytania można mnożyć, odpowiedzi raczej nie spodziewam się znaleźć. Jakimś cudem w miastach zachodnioeuropejskich nie ma problemu z funkcjonowaniem kolei w nocy (odsyłam do stosownego artykułu w "Z Biegiem Szyn"). Ba! Nawet w trójmieście taka kolej m.in. w okresie wakacyjnym kursuje całą noc. Dlaczego nie da się tego zrobić w mieście nad Wisłą? Przecież - jeśli naprawdę nie byłoby innej możliwości - można by zastanowić się, czy takie weekendowo-nocne pociągi nie mogłyby kursować via Centralna albo, od biedy, tylko od Zachodniej i od Wschodniej (jeśli linia średnicowa wymaga takiej szczególnej conocnej pieczy)...
Na opisany wyżej stan rzeczy po prostu brak mi słów. Niekompetencja? Brak kultury organizacji? Tumiwisizm? Polskie "kładzenie lachy"? Brak inicjatywy? Inercja?
Boże, widzisz, a nie grzmisz!
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Po pierwsze: Informacja
Żeby nie było tak defetystycznie, że wszystko na naszych kolejach jest be, nie działa, psuje się i spóźnia, a pasażera kolejarze mają w duuuużym poważaniu.
Otóż - dziś pociąg do Siedlec po ruszeniu ze stacji Warszawa Wschodnia, chwilę potem stanął. Odczekał kilka minut i zaczął cofać się na poprzednią pozycję. Cała ta operacja zaczęła wyglądać dosyć dziwnie i niepokojąco... I wtedy z głośników dobył się głos kierownika pociągu lub maszynisty: Pociąg ruszy za kilka minut, czekamy na pogotowie...
(Na szczęście nie było to groźne zdarzenie; prawdopodobnie ktoś zasłabł.)
Pociąg istotnie ruszył po kilku-kilkunastu minutach, tak więc nie dość, że informacja była niemal natychmiastowo, to jeszcze była zgodna z prawdą.
Tak trzymać! :)
Otóż - dziś pociąg do Siedlec po ruszeniu ze stacji Warszawa Wschodnia, chwilę potem stanął. Odczekał kilka minut i zaczął cofać się na poprzednią pozycję. Cała ta operacja zaczęła wyglądać dosyć dziwnie i niepokojąco... I wtedy z głośników dobył się głos kierownika pociągu lub maszynisty: Pociąg ruszy za kilka minut, czekamy na pogotowie...
(Na szczęście nie było to groźne zdarzenie; prawdopodobnie ktoś zasłabł.)
Pociąg istotnie ruszył po kilku-kilkunastu minutach, tak więc nie dość, że informacja była niemal natychmiastowo, to jeszcze była zgodna z prawdą.
Tak trzymać! :)
Etykiety:
informacja,
Koleje Mazowieckie,
Warszawa Wschodnia
sobota, 30 października 2010
SKM do Otwocka
Od dwóch miesięcy kursuje znów, po wakacyjnej przerwie, SKMka do Otwocka. Przez ten czas nazbierało mi się kilka uwag i przemyśleń.
Nie miałem jeszcze okazji jechać, widziałem jednak m.in. przy peronie na stacji Warszawa Wschodnia, że trasę tę obsługują m.in. przez pociągi 14WE, czyli klasyczne eskaemkowe składy, malowane jeszcze na biało-niebiesko. Zastanawiam się, czy i czym wypełniono lukę na linii S-2, jeśli (jak podejrzewam) tabor na linię "S-1" przeniesiono z linii Pruszków-Sulejówek?
Po drugie: dlaczego linię do Otwocka oznaczono symbolem S-1? Wiem, że linia do Otwocka to była pierwsza linia SKMki w Warszawie, ale rozumiem, że skoro do Miłosnej jeździ S-2, a do Legionowa S-9, to znaczy, że numeracja jest według numeracji linii kolejowych, po których te pociągi jeżdżą. Zatem linia do Otwocka, jako część trasy dawnej Kolei Nadwiślańskiej, powinna być sygnowana numerkiem 7. Jedynka jest nieuprawniona i budzi mój kategoryczny sprzeciw! :)
Po trzecie - nie podobają mi się głosy, które krytykują fakt, że ta SKMka dojeżdża tylko do Wschodniej. Przecież wcale tak nie musi być, że wszystkie pociągi podmiejskie ładują się do tunelu średnicowego! Gdyby istniało metro przy Dworcu Wschodnim, logistyka dojazdów do pracy/uczelni/w-każdej-innej-sprawie mogłaby być inna i nie potrzeba wjeżdżać każdym pociągiem na stację Warszawa Śródmieście.
Nie miałem jeszcze okazji jechać, widziałem jednak m.in. przy peronie na stacji Warszawa Wschodnia, że trasę tę obsługują m.in. przez pociągi 14WE, czyli klasyczne eskaemkowe składy, malowane jeszcze na biało-niebiesko. Zastanawiam się, czy i czym wypełniono lukę na linii S-2, jeśli (jak podejrzewam) tabor na linię "S-1" przeniesiono z linii Pruszków-Sulejówek?
Po drugie: dlaczego linię do Otwocka oznaczono symbolem S-1? Wiem, że linia do Otwocka to była pierwsza linia SKMki w Warszawie, ale rozumiem, że skoro do Miłosnej jeździ S-2, a do Legionowa S-9, to znaczy, że numeracja jest według numeracji linii kolejowych, po których te pociągi jeżdżą. Zatem linia do Otwocka, jako część trasy dawnej Kolei Nadwiślańskiej, powinna być sygnowana numerkiem 7. Jedynka jest nieuprawniona i budzi mój kategoryczny sprzeciw! :)
Po trzecie - nie podobają mi się głosy, które krytykują fakt, że ta SKMka dojeżdża tylko do Wschodniej. Przecież wcale tak nie musi być, że wszystkie pociągi podmiejskie ładują się do tunelu średnicowego! Gdyby istniało metro przy Dworcu Wschodnim, logistyka dojazdów do pracy/uczelni/w-każdej-innej-sprawie mogłaby być inna i nie potrzeba wjeżdżać każdym pociągiem na stację Warszawa Śródmieście.
Etykiety:
Otwock,
SKM,
Warszawa Śródmieście,
Warszawa Wschodnia
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Skasować Dworzec Wileński!
Wiem, tytuł tego posta brzmi kontrowersyjnie. Bardzo kontrowersyjnie. Postulat jest jednak prosty: zlikwidować dworzec Wileński, który jest, z punktu widzenia komunikacyjnego, trochę bezsensowny - jest tylko dworcem podmiejskim i obsługuje tylko jeden kierunek; poza tym jest położony niedaleko Dworca Wschodniego i żyje w jego cieniu. W całej kolei obwodowej wokół Warszawy tylko Dworzec Wileński jest ślepą "sztycą", wbijającą się w organizm miasta. Co więcej, jak niedawno spostrzegłem, taki postulat był podnoszony jeszcze przed II wojną światową (np. w gazetach warszawskich w 1939 r.) - zatem koncepcja tego rodzaju ma dłuższą proweniencję.
Dlatego postuluję, aby "Wielniaka" zlikwidować. Słyszę już głosy sprzeciwu: pasażerowie linii ząbkowsko-wileńsko-tłuszczańsko-małkińskiej zapytają, jak mają dojeżdżać do Warszawy, inii ironicznie spytają, po co było z wielką pompą budować centrum handlowe "Wileńska" i sąsiadujący z nim dworzec etc. etc. Ja proponuję jednak, aby tę linię kolejową nr 6 na obszarze Targówka Fabrycznego (powiedzmy w miejscu przecięcia jej z ulicą Kraśnicką) odciąć od dotychczasowego jej biegu i przeprowadzić łącznik do Dworca Wschodniego. Idące dalej tory wzdłuż al. Solidarności - rozebrać. W ten sposób cały ruch z tej linii zostanie skierowany na linię średnicową i może być włączony w cały "krwiobieg" kolejowy Warszawy. Odpadnie także problem "postojowni" pociągów przy Radzymińskiej, nieopodal Dworca Wileńskiego - obecnie jest to niepraktyczne (zajmuje dużo powierzchni, ogrodzenie się przewraca, każdy może wejść i robić z taborem, co zechce. A tak wszystkie składy byłyby obsługiwane w całym zespole kolejowym rejonu Olszynki Grochowskiej. Co więcej, takie połączenie spowodowałoby, że pociągi dalekobieżne do Białegostoku, Suwałk i na Litwę nie musiałyby jeździć via Zielonka Bankowa, ale także korzystałyby z tego łącznika.
Ktoś może spytać, co zrobić wtedy z wolną powierzchnią po Dworcu Wileńskim. Odpowiedź jest prosta wyrównać wszystko na poziom peronów i zrobić... supermarket albo wykorzystać w dowolny inny handlowy sposób. Co więcej, uzyskany teren po rozebranych torach wzdłuż al. Solidarności (to niemały odcinek aż 1,5-kilometrowy) można wykorzystać jako: (a) powierzchnia pod wynajem/sprzedaż, (b) można tamtędy pociągnąć tramwaj na Targówek i Zacisze. Słowem: same plusy.
Aby unaocznić koncepcję i zaprezentować, że nawet z formalnego punktu widzenia jest ona realna do przeprowadzenia (właścicielem większości potrzebnych dla łącznika gruntów jest Skarb Państwa), zamieszczam poniższe mapki. Szkic trasy jest oczywiście poglądowy, nie uwzględnia technicznych uwarunkowań (wymagane łuki, konieczne wiadukty), ale wydaje mi się, że skoro taką trasę udało mi się wrysować, to znaczy, że "korytarz" na tego typu połączenie - jest.


Legenda do mapki nr 2 - różowe i żółte kolory oznaczają działki, których własnością jest Skarb Państwa bądź m. st. Warszawa.
Powyższe mapki pochodzą z internetowego serwisu mapowego m. st. Warszawy - wykorzystane są tu na zasadzie cytatu, z podaniem źródła.
Dlatego postuluję, aby "Wielniaka" zlikwidować. Słyszę już głosy sprzeciwu: pasażerowie linii ząbkowsko-wileńsko-tłuszczańsko-małkińskiej zapytają, jak mają dojeżdżać do Warszawy, inii ironicznie spytają, po co było z wielką pompą budować centrum handlowe "Wileńska" i sąsiadujący z nim dworzec etc. etc. Ja proponuję jednak, aby tę linię kolejową nr 6 na obszarze Targówka Fabrycznego (powiedzmy w miejscu przecięcia jej z ulicą Kraśnicką) odciąć od dotychczasowego jej biegu i przeprowadzić łącznik do Dworca Wschodniego. Idące dalej tory wzdłuż al. Solidarności - rozebrać. W ten sposób cały ruch z tej linii zostanie skierowany na linię średnicową i może być włączony w cały "krwiobieg" kolejowy Warszawy. Odpadnie także problem "postojowni" pociągów przy Radzymińskiej, nieopodal Dworca Wileńskiego - obecnie jest to niepraktyczne (zajmuje dużo powierzchni, ogrodzenie się przewraca, każdy może wejść i robić z taborem, co zechce. A tak wszystkie składy byłyby obsługiwane w całym zespole kolejowym rejonu Olszynki Grochowskiej. Co więcej, takie połączenie spowodowałoby, że pociągi dalekobieżne do Białegostoku, Suwałk i na Litwę nie musiałyby jeździć via Zielonka Bankowa, ale także korzystałyby z tego łącznika.
Ktoś może spytać, co zrobić wtedy z wolną powierzchnią po Dworcu Wileńskim. Odpowiedź jest prosta wyrównać wszystko na poziom peronów i zrobić... supermarket albo wykorzystać w dowolny inny handlowy sposób. Co więcej, uzyskany teren po rozebranych torach wzdłuż al. Solidarności (to niemały odcinek aż 1,5-kilometrowy) można wykorzystać jako: (a) powierzchnia pod wynajem/sprzedaż, (b) można tamtędy pociągnąć tramwaj na Targówek i Zacisze. Słowem: same plusy.
Aby unaocznić koncepcję i zaprezentować, że nawet z formalnego punktu widzenia jest ona realna do przeprowadzenia (właścicielem większości potrzebnych dla łącznika gruntów jest Skarb Państwa), zamieszczam poniższe mapki. Szkic trasy jest oczywiście poglądowy, nie uwzględnia technicznych uwarunkowań (wymagane łuki, konieczne wiadukty), ale wydaje mi się, że skoro taką trasę udało mi się wrysować, to znaczy, że "korytarz" na tego typu połączenie - jest.


Legenda do mapki nr 2 - różowe i żółte kolory oznaczają działki, których własnością jest Skarb Państwa bądź m. st. Warszawa.
Powyższe mapki pochodzą z internetowego serwisu mapowego m. st. Warszawy - wykorzystane są tu na zasadzie cytatu, z podaniem źródła.
Etykiety:
inwestycje,
Warszawa Wileńska,
Warszawa Wschodnia
środa, 7 lipca 2010
InterRegio - także na weekendowe wypady za miasto
Wydawać by się mogło, że pociągi InterRegio miały być odpowiednikiem dawnych pośpiesznych: tanio łączyć różne miasta (regiony) Polski. Niedawno odkryłem jednak inne, dodatkowe zastosowanie kultowych pociągów spółki Przewozy Regionalne. Otóż, wracając z rowerowej, weekendowej wycieczki po ziemi łowickiej w drodze powrotnej z Łowicza do Warszawy wybrałem właśnie IR: pociąg relacji Poznań Główny - Warszawa Wschodnia z Łowicza rusza o 18.43, żeby na Centralnym być 19.39. Podróż mija bardzo miło, a skład jest złożony z wagonów piętrowych (Bhdpumn) - widoki nawet z dolnego pokładu są bardzo ciekawe. :) Cenowo wyszło raptem kilka złotych więcej niż podróż Kolejami Mazowieckimi (co prawda musiałem zapłacić jeszcze za rower - w KM byłoby za free), a podróż krótsza o 1/3 (czyli 0,5h). A atrakcja jazdy takim ciekawym składem piętrowym - bezcenna. :)
Powyższa opowieść miała pokazać, że IR można również wykorzystywać jako środek transportu do bliższych, jednodniowych wypadów "za miasto". Jeśli chodzi o Warszawę, to możliwości są ograniczone - popołudniowe i wieczorne kursy do stolicy są głównie na linii z Poznania i Łodzi (możemy zwiedzać Łowicz, Skierniewice, Żyrardów itp.). (Są też kursy z Krakowa, ale jeśli jadą po magistrali to na takie wypady się nie nadają...) Ale mieszkańcy Poznania, Wrocławia, Katowic czy Krakowa mogą spokojnie wykorzystywać IR do takich wycieczek. Przewozy Regionalne powinny tylko lepiej do tego zachęcać, np. obniżając cenę opłaty za rower. :)
Powyższa opowieść miała pokazać, że IR można również wykorzystywać jako środek transportu do bliższych, jednodniowych wypadów "za miasto". Jeśli chodzi o Warszawę, to możliwości są ograniczone - popołudniowe i wieczorne kursy do stolicy są głównie na linii z Poznania i Łodzi (możemy zwiedzać Łowicz, Skierniewice, Żyrardów itp.). (Są też kursy z Krakowa, ale jeśli jadą po magistrali to na takie wypady się nie nadają...) Ale mieszkańcy Poznania, Wrocławia, Katowic czy Krakowa mogą spokojnie wykorzystywać IR do takich wycieczek. Przewozy Regionalne powinny tylko lepiej do tego zachęcać, np. obniżając cenę opłaty za rower. :)
Etykiety:
InterRegio,
Łowicz,
Poznań Główny,
rower,
Warszawa Wschodnia,
weekend
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Bar "U Grubcia" zaprasza...
Kolejny wpis miał być dalszym ciągiem opowieści o kolejach litewskich, ale zróbmy miejsce na świeże wiadomości z kraju.
Dziś, ok. godz. 18.45, stoję na peronie stacji Warszawa Wschodnia i słyszę, że z powodu warunków amtosf... atmosferycznych wszystkie pociągi mają opóźnienia, więc trzeba słuchać komunikatów. Po czym z głośnika słyszę głos tej samej pani: Podróżnych oczekujących prosimy o przejście do baru "U Grubcia" w poczekalni, gdzie będzie wydawana gorąca herbata - na podstawie ważnego biletu na przejazd. (Cytuję z pamięci, prawie dosłownie.)
Kolej i czaj - jeszcze samowarów brakuje!
Dziś, ok. godz. 18.45, stoję na peronie stacji Warszawa Wschodnia i słyszę, że z powodu warunków amtosf... atmosferycznych wszystkie pociągi mają opóźnienia, więc trzeba słuchać komunikatów. Po czym z głośnika słyszę głos tej samej pani: Podróżnych oczekujących prosimy o przejście do baru "U Grubcia" w poczekalni, gdzie będzie wydawana gorąca herbata - na podstawie ważnego biletu na przejazd. (Cytuję z pamięci, prawie dosłownie.)
Kolej i czaj - jeszcze samowarów brakuje!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


