BLOG PRZENIESIONY NA NOWY ADRES:
http://robert.skarzycki.pl/blog/naszynach/

czwartek, 18 lutego 2010

Linia wołomińska

Przeczytane parę dni temu na Onecie:
21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami zaatakowali mieszkańca Ząbek w pociągu relacji Tłuszcz - Warszawa Wileńska. Gdy pociąg hamował przed następną stacją, młodzi mężczyźni wypchnęli ofiarę przestępstwa z pociągu.
(http://wiadomosci.onet.pl/2682,2128195,wydarzenie_lokalne.html)

Na szczęście poszkodowanemu udało się dotrzeć do komisariatu policji i zgłosić to zdarzenie. Tragedia ludzka pozostaje tragedią, ale nie sposób przy takiej informacji nie mieć skojarzeń nt. linii wołomińskiej. O mafii z Wołomina może jest dużo ciszej niż kilka(naście) lat temu, ale widać, że lokalni przestępcy podtrzymują wieloletnią "tradycję" rozbojów w pociągach kursujących do i z Dworca Wileńskiego. A "tradycja" to prawdziwe długie trwanie - już Tyrmand w "Złym" (lata 50. XX wieku) opisywał, że jeździć pociągami na tej trasie jest niebezpiecznie, bo właśnie zdarzają się wypadki napadów, kończące się często wypchnięciem ofiary z pociągu. Zresztą, nawet wcześniej, to między innymi na tej linii w czasie II wojny światowej działy się rzeczy opisywane w piosence:
Na dworze jest mrok,
W pociągu jest tłok,
Zaczyna się więc sielanka.
[...]
Teraz jest wojna!

Niezaprzeczalnym faktem jest, że linia do Wołomina i Tłuszcza - historycznie rzecz ujmując druga linia kolejowa w Warszawie (w sensie - kolej petersburska) - jest obecnie jedną z najbardziej zaniedbanych tras. (Nie śmiem porównywać jej do wyremontowanej jakiś czas temu linii do Siedlec; ale chyba nawet perony w Ursusie czy Włochach lepiej wyglądają niż krzywe i porośnięte trawą płyty chodnikowe w Kobyłce czy Wołominie-Słonecznej.) Jednak moje osobiste wspomnienia są bardziej sentymentalne. O ile się nie mylę, to właśnie tam, będąc małym brzdącem zetknąłem się z warszawsko-mazowieckimi pociągami podmiejskimi (wtedy jeszcze nie było spółki Koleje Mazowieckie). Z tamtych podróży został mi w pamięci obraz-zdjęcie ławek w pociągu wykonanych z czerwonego plastiku. Dziś jeszcze chyba większość taboru ma cały czas te same ławki, ale za parędziesiąt lat - kto wie, może będę mógł opowiadać wnukom o nich z łezką w oku (jak dziś nasi dziadkowie mogą opowiadać o parowozach)...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz